Willow znała większość pozostałych klientów. Uśmiechnęła się

zdumiony, jak dużo się dowiesz.
– Nie. Kompletuję listę. Co sądzisz o tajemniczym facecie w czerni?
próbować.
na studiowaniu ekstremalnych przypadków okrucieństwa, łatwo jest stracić perspektywę.
jaki spotkał obu wybrańców archijereja, pozbawił go zwykłej pewności siebie (a i kłótnia z
spędzić ani jednej minuty więcej z księdzem, który niegdyś dał ślub jej i Shepowi, a teraz
dla nas.
wspominaliśmy wcześniej, policjantko Conner, masowi mordercy nie stanowią jednolitej
– może z uprzejmości, a może i rzeczywiście coś rozumiał.
Podziękowałem uprzejmie, zaproszenie przyjąłem i udaliśmy się do jej sypialni.
Kto mógł wiedzieć, jak obudzić najgłębiej ukryty, najmroczniejszy koszmar?
Potarł niecierpliwie skronie, odpędzając zawrót głowy. Między palcami został mu
i żonglując kolejnymi zdjęciami z miejsc zbrodni.
owsianą. Becky nienawidziła ospy. Chociaż babcia upiekła wtedy ciasto. Z kremem

się w nieodpowiednim mężczyźnie?

całkiem mam dziurawy, a powtarzać on nie będzie. Bywa, uczciwie powiem, że dopokąd do
22/86
Oparła się o ścianę i przykucnęła, czekając, aż ręce przestaną jej drżeć. Coś tu nie grało.

zdumieniem wytrzeszczył oczy na swoją duchową córę, bo jeszcze nigdy dotąd nie

Wtem usłyszały za sobą ruch - oto do kościoła weszła rodzina Candover wraz ze świtą.
Ściany pokoju, pobielone wapnem ze dwadzieścia lat temu, były przebarwione i wyblakłe od słońca. W rogach widniały ciemne ślady po załamu, świadczące o przecieka¬jącym w wielu miejscach dachu. Przed łóżkiem leżał maleńki dywanik, poza tym nic nie zakrywało desek podłogowych. Pod ścianą stała obdrapana szafka z wiszącym nad nią poplamionym lustrem. Łóżko miało wprawdzie baldachim, lecz jego okres świetności już dawno minął, podobnie jak materaca, który w dotyku wydał się jej zdecydowanie nierówny.
- Robichaux poszedł do prokuratora okręgowego i doniósł, że go szantażujesz. Miałeś mu grozić, żejeżeli ci nie zapłaci, dobierzesz mu się do skóry.

– A przyjaciele Danny’ego? Mogliby nam powiedzieć coś więcej?

Po wyjściu Alli Mark długo jeszcze siedział i rozmyślał. MoŜe rzeczywiście,
Clemency zaczerwieniła się po korzonki włosów. Przyło¬żyła dłonie do rozpalonych policzków.
zachowania dziecka. Teraz już wiedziała, że ta historia